niedziela, 3 lutego 2013

Not so happy ._.

Nicht zufrieden. "Wspólnie" z rodzicami (tak naprawdę to oni) zdecydowaliśmy że nie pojadę na koncert do Łodzi. Bo nie warto. Bo za drogo. Bo za zimno. Bo za późno. Bo dzień powszedni. Bo, bo, bo, bo... Tysiące powodów, wynik negatywny. I jak tu się cieszyć? Dziesiątki moich znajomych i kolegów z całej Polski się tam spotka.
OK, zmieńmy temat. Porozmawiamy o czymś POWAŻNYM. O czym? Mam dobry temat. Nazywa się kompleksy. Ja oczywiście ich nie mam mam ich w ch*j dużo. Każdy zresztą je ma. Podobno...
Znam kilka tak pięknych istot ludzkich, które oprócz urody maja też popularność, kasę i charyzmę.
Ja natomiast mam małe cycki, jestem ponadprzeciętnie wysoka, nie mam zbyt dużo kasy, nie uważają mnie za ładną, ale za to jestem dosyć (mam nadzieję) inteligentna. :)
Mam nadzieję że umiecie sobie z nimi radzić. Tzw. afirmacje nic nie dają. Dopiero czyjaś bezwarunkowa miłość udowadnia nam, że naprawdę jesteśmy tego warci.
http://www.youtube.com/watch?v=99Z0SPS3G68&list=UUHkj014U2CQ2Nv0UZeYpE_A ----> łapcie nutę, "Yellow Raincoat"